Kolejorz już od pierwszych minut rzucił się do ataku. W 6. minucie groźnym strzałem popisał się nowy nabytek Lecha Poznań - Artur Wichniarek, ale bramkarz przeniósł piłkę nad poprzeczką. Jeszcze lepszą sytuację zmarnował Sławomir Peszko, który z odległości 5. metrów trafił wprost w Lomaię. Kolejną sytuację zepsuł Manuel Arboleda, który po dokładnym dośrodkowaniu Stilica strzelał głową, ale bramkarz znów był dobrze ustawiony.
Goście z Azerbejdżanu szybko otrząsnęli się po początkowej dominacji polskiego zespołu i zaczęli zagrażać bramce Lecha. Wpierw w 18. minucie główkował Danildo Jose Accioly, a w następnej akcji nad bramką strzelał były zawodnik Widzewa Łódź- Robertas Poskus. Groźnie odpowiedział Wichniarek, ale zabrakło odrobiny szczęścia i strzał trafił w poprzeczkę.
W dalszej części spotkania 13,5 tysiąca kibiców widziało dość wyrównane widowisko. Kolejorz kontrolował spotkanie i zapewne oszczędzał siły na kolejnych rywali. Inter Baku, mimo usilnych starań, nie stwarzał sobie dogodnych sytuacji.
Wszystko zmieniło się 6 minut przed końcem. Krzysztof Kotorowski sparował strzał Zlatinova, ale dobitka wprowadzonego 30 sekund wcześniej Girtsa Karlsonsa okazała się nie do obrony. Lech bardzo chciał zakończyć spotkanie w regulaminowym czasie gry, lecz nie zdołał pokonać bramkarza rywali i zawodników czekała dogrywka.
Mimo dużej przewagi poznańskiego zespołu wynik nie ulegał zmianie. Azerowie postanowili zrobić wszystko aby wytrzymać do rzutów karnych i w nich szukać swojej szansy. W tych lepsi okazali się zawodnicy Lecha Poznań. Bohaterem został bramkarz Kolejorza- Krzysztof Kotorowski, który serię jedenastek zakończył celnym trafieniem i obroną strzału bramkarza Interu Baku.
Lech Poznań - Inter Baku 0:1, rzuty karne 9:8
Girts Karlsons 84
Lech Poznań: Krzysztof Kotorowski - Grzegorz Wojtkowiak, Manuel Arboleda, Bartosz Bosacki, Seweryn Gancarczyk - Sławomir Peszko, Dimitrje Injac, Semir Stilić, Ivan Djurdjević (98. Jakub Wilk), Sergiej Kriwiec - Artur Wichniarek (78. Jacek Kiełb).



